
Transformers: Revenge of the Fallen
gatunek:
akcja, sci-fi
reżyseria:
Michael Bay
scenariusz:
Ehren Kruger, Alex Kurtzman, Roberto Orci
zdjęcia:
Ben Seresin, Mitchell Amundsen
muzyka:
Steve Jablonsky
obsada:
| | Sam Witwicky |
| | Mikaela Banes |
| | Optimus Prime (głos) |
| | Agent Simmons |
czas trwania: 147 minut
cena DVD: aktualnie w kinach!
moja ocena: 4,5/6
Jak powszechnie wiadomo, w drugiej części, podobnie jak w pierwszej dobre Transformersy (Autoboty) walczą ze złymi (Decepticonami). Gdzieś pomiędzy robotami krząta się Sam Witwicky (Shia LeBeouf) i Mikaela (Megan Fox), wspierani przez kilka drugoplanowych postaci. Tyle jeśli chodzi o fabułę, bo to w zasadzie wszystko czym wypełniono seans. Ktoś powie - mizeria. A ja mu na to odpowiem - a właśnie, że nie, bo przecież Transformersy to nie scenariusz. Ktoś zapyta - to w takim razie co?
I tu jest kilka odpowiedzi. Przede wszystkim Transformersy to... Transformersy. Po to idę do kina na taki film, żeby pooglądać jak wypasione pojazdy i inne maszyny, które zamieniają się w przeróżne roboty. I pod tym względem druga część bije na głowę odsłonę pierwszą. Naturalnie zobaczymy 'starą gwardię' z Optimusem Primem i Bee (mój ulubieniec) na czele. Jednak to nowe roboty wysuwają się na pierwszy plan. Dobrym pomysłem było wprowadzenie postaci Bliźniaków. Ich sprzeczki nie raz wywołały uśmiech na mojej twarzy. Uśmiech ten był jednak niczym w porównaniu z emocjami, jakie wywoływało u mnie 'zwierzątko' Mikaeli. To była dopiero rewelacja humorystyczna. Jeśli natomiast chodzi o samą prezencję, to Devastator mnie... zdewastował. Takich Transformersów proszę więcej w części trzeciej.
Drugim powodem dla którego chodzi się na Transformersów jest Megan Fox. Niewątpliwie robi ona w ostatnim czasie zawrotną karierę i co tu dużo mówić - w dużej mierze dzięki urodzie. Mimo odrobiny sztuczności, którą w niej dostrzegam i tak uważam, że jest śliczna. I całe szczęście, że w drugiej odsłonie było jej całkiem sporo. Ale, ale, nie jest tak różowo - przez to że na ekranie pojawiała się często dostrzegłem w niej pewien 'defekt' - czy była jakaś scena, w której nie miała rozdziabionych ust? Jeśli to miało być ponętne, to trochę tego za dużo było. A wystarczyłoby użyć 10% talentu, zamiast słynnych 7% i zamknąć usteczka - wtedy Pawcio nie miałby się czego czepiać.
Jeśli chodzi o pannę Megan naturalnie. Bo mam inne powody do czepiania się. Scenariusz przemilczę. Będę udawał, że udało mi się całkowicie wyłączyć mózg (chociaż dlaczego bohaterowie biegali w kurtkach po pustyni nie zrozumiem chyba nigdy). Zresztą w Slumdogu też były dziury, a Oscara dostał. Różnica jest jednak taka, że film Boyle'a nie był wtórny, a film Baya jest. W zasadzie była to sprytnie zakamuflowana część pierwsza. Niby trochę zmieniono - sceneria, roboty, sens walki, są inne ale i tak wszystko leci na tym samym schemacie.
No i oczywiście nie mogło zabraknąć motywu amerykańskiego, czyli God bless America i do przodu. Przegięciem było to, jak Amerykanie ratowali cały świat. Ja rozumiem, że to oni kręcą ten film, więc dziwne by było, gdyby bohaterowie walczyli pod flagą Wysp Zielonego Przylądka, ale na Boga, po co tyle patosu w tym wszystkim. Wyniosła muzyka i triumf armii amerykańskiej, która w zasadzie jest wszędzie. Przegięcie.
Ale to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o rzeczy, do których mógłbym się przyczepić. Zaskoczyły mnie za to na plus jeszcze dwie sprawy - muzyka i montaż. Muzyka w klimatach rockowo-instrumelntalnych była dobrana lepiej niż dobrze, natomiast montaż, o dziwo, nie był za szybki i można było ze spokojem wychwycić kto kogo aktualnie atakuje.
Wiem, że nie każdy będzie w stanie przymknąć aż tak bardzo oko na ten wtórny i dziurawy scenariusz. Ale spróbujcie. Wcale nie trzeba być wielkim fanem robotów, aby się dobrze bawić podczas ich oglądania. Ja swoją przygodę z nimi zacząłem tydzień temu. Teraz czekam na część trzecią. Będzie na pewno. A jeśli uświadczę w niej Mikaelę i jej zwierzątko, Bee oraz pędzącą akcję będę zadowolony. Nawet jeśli następnym razem scenariusza nie będzie w ogóle. W końcu zawsze mogę 'otworzyć oczy i wyłączyć mózg'.
