Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 czerwca 2009

Polecam: 'Pachnąco-tnące'

Na ogół filmy recenzuję, tym razem coś polecam. I nie będzie to nic mainstreamowego. Takie filmy radzą sobie same. Produkcja którą możecie zobaczyć poniżej jest amatorskim debiutem. Tym bardziej warto docenić profesjonalną realizację i ciekawy pomysł na fabułę. A propos fabuły - jest ona trochę lynch-like, dlatego też liczę na Wasze interpretacje w komentarzach :)

'Pachnąco-tnące'
Gatunek: thriller

Reżyseria: Kamil Giedrojć
Scenariusz: Kamil Giedrojć
Zdjęcia: K. Giedrojć, P. Giedrojć
Muzyka: D. Kordal, B. Buczyński

Obsada:
Justyna Karska
Ewa Kobrzyńska
Łukasz Ewertowski
Paweł Giedrojć

moja ocena: 5/6

czwartek, 28 lutego 2008

Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street

Oscary już wprawdzie za nami, ale to nie znaczy, że trzeba zapomnieć o filmach na nich nagrodzonych. W poprzedniej recenzji opisywałem 'Pokutę', tym razem recenzja zdobywcy Oscara za najlepszą charakteryzację- 'Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street'. Poza tym była to najbardziej polecana przeze mnie premiera lutego.

tytuł oryginalny:
Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet Street
gatunek:
musical, thriller
reżyseria:
Tim Burton
scenariusz:
John Logan
zdjęcia:
Dariusz Wolski
muzyka:
Stephen Sondheim
obsada:
Johnny Depp Johnny Depp Sweeney Todd
Helena Bonham Carter Helena Bonham Carter Pani Lovett
Alan Rickman Alan Rickman Sędzia Turpin
Timothy Spall Timothy Spall Beadle
od lat: 16
czas trwania: 116 minut
cena DVD: 41,49 zł
moja ocena: 4/6


Tim Burton i Johnny Depp, to nie wątpliwie jeden z najlepszych duetów w Hollywood. Pierwszy filmy reżyseruje, drugi w nich gra. Każde ich spotkanie na planie daje owoc w postaci filmu co najmniej interesującego. Tym razem obaj panowie wzięli na warsztat brodwayowski musical, o kapitalnym moim skromnym zdaniem, tytule - 'Sweeney Todd: demoniczny golibroda z Fleet Street'. Co z tego wynikło? To zależy, czy lubicie Burtona , czy nie.

Chyba nie ma się co łudzić, że jego kino przypadnie każdemu do gustu. Patrząc chociażby na takie jego dzieła, jak genialny 'Edward nożycoręki', czy 'Charlie i fabryka czekolady' nie sposób dojrzeć czegoś unikatowego w tych obrazach. Nie, nie chodzi mi tu o Johnnego Deppa, chociaż faktycznie, jest on zarówno unikatowy jak i jest czymś wspólnym dla 'Sweeney Todd...' i wspomnianych filmów. Raczej myślę tu o pozornie przesadzonej charakteryzacji i scenografii dzięki którym przenosimy się w inny, bardziej magiczny świat. I to właśnie miedzy innymi dzięki nim nasz golibroda z Fleet Street jest tak demoniczny jak być powinien.

A kim w ogóle ów golibroda jest? Może zacytuję:

'
There was a barber and his wife /Był raz golibroda i jego żona/
and she was beautiful... /i była piękna.../
a foolish barber and his wife. /Głupi golibroda i jego żona./
She was his reason for his life... /Była powodem dla którego żył.../
and she was beautiful, /I była piękna,/
and she was virtuous. /i była cnotliwa./
And he was... /A on był.../
nieve. /naiwny./
There was another man who saw /Był inny który dostrzegł/
that she was beautiful...' /że była piękna.../

No i już chyba wszystko jasne. Ten 'inny' postanowił pozbyć się konkurenta. A że był wyżej postawiony, nie sprawiło mu to większych problemów. Jednak po pewnym czasie golibroda wraca do Londynu jako Sweeney Todd i postanawia odnaleźć swoją miłość oraz zemścić się na swoim dawnym rywalu. Przy użyciu swoich brzytw oczywiście. Zanim to jednak nastąpi przetestuje je na kilku mieszkańcach Londynu, których później kochająca go sąsiadka przerobi na... placki. Tyle tytułem generalnego zarysu sytuacji.

Jak teraz na to patrzę, to wydawać by się mogło, że fabuła jest bardziej interesująca niż była w rzeczywistości. Mi zabrakło trochę zwrotów akcji, elementu zaskoczenia, czy czegoś w ten deseń. Trochę ten niedosyt zaspokaja końcówka, w której dochodzi do serii dość zaskakujących zbiegów okoliczności.

Jest jednak coś, co pozwala przeżyć jakoś tą średniznę scenariusza i czerpać przyjemność z oglądania. Nie, nie mam tu na myśli ścieżki dźwiękowej, która stoi na przyzwoitym poziomie, wszak to musical, więc tego należało się spodziewać. Nie myślę też o zdjęciach i charakteryzacji, które choć świetne nie udźwignęły by ciężaru całego filmu. Chodzi mi o Johnnego Deppa, który po raz kolejny daje popis swojego geniuszu.

To że jest świetnym aktorem już wiedziałem. Miłą niespodzianką było dla mnie to, że całkiem nieźle śpiewa. Co ważniejsze śpiewanie nie przeszkadza mu w graniu. Zgodnie z tytułem był demoniczny, więc nominacja do Oscara jak najbardziej zasłużona. Pozostali aktorzy pozostają w jego cieniu, chociaż zarzucić im nie ma czego. Jako ciekawostkę dodam tylko, że w filmie występuje też Sacha Baron Cohen (AKA Borat, Ali G) jako włoski golibroda - Adolfo Pirelli.

I na tym chyba swój wywód na temat tego 'Sweeney Todd...' skończę. Oglądało mi się go przyjemnie, chociaż nie aż tak, jak 'Edwarda nożycorękiego', czy 'Charliego i fabrykę czekolady'. Fabuła mnie nie porwała i to chyba największy zarzut. Z tym że bardziej z nim powinienem się udać do twórców pierwowzoru, bo Burton zrobił po prostu swoje. Jego dzieło wygląda ładnie, tylko brakuje mu trochę wnętrza. To trochę tak, jakby główna bohaterka zapomniała dodawać farszu do swoich placków. I o ile w jej przypadku (przynajmniej z początku) wyszło by to chyba na plus, tak w przypadku 'Demonicznego golibrody' ów brak zabiera sporo przyjemności z oglądania.

niedziela, 3 lutego 2008

Pachnidło

Pora na kolejną recenzję, bo coś widzę, że poprzednia mi nie wyszła ;) Może ta Wam bardziej do gustu przypadnie, chociaż jest ona bardzo krótka. I zachęcam do jej oceniania.


tytuł oryginalny:
Perfume: The Story of a Murderer
gatunek:
dramat, thriller
reżyseria:
Tom Tykwer
scenariusz:
Andrew Birkin , Caroline Thompson
zdjęcia:
Frank Griebe
muzyka:
Reinhold Heil, Johnny Klimek, Tom Tykwer
obsada:
Ben Whishaw Ben Whishaw Jan Baptysta Grenouille
Alan Rickman Alan Rickman Antoni Richis
Rachel Hurd-Wood Rachel Hurd-Wood Laura Richis
Dustin Hoffman Dustin Hoffman Giuseppe Baldini
od lat: 15
czas trwania: 147 minut
cena DVD: 22,99 zł
moja ocena: 4/6


Czy da się po przez książkę przekazać zapachy? Teoretycznie to niemożliwe. A jednak książka „Pachnidło” Patricka Süskinda, opowiadająca historię mordercy o doskonałym węchu sukces odniosła. I to właśnie ze względu na świetne przekazanie zapachów otaczających głównego bohatera. A gdy książka odnosi sukces, prędzej czy później musi trafić na ekrany kin. I przy ekranizacji „Pachnidła” pojawia się to samo pytanie, co w przypadku książki – czy można sprawić, by widz poczuł to, co bohater którego ogląda?

Nie traktowałbym jednak odpowiedzi na to pytanie, jako wyznacznika czy film jest udany, czy nie. Można tu co prawda podkreślić, że wiele osób twierdziło, że oglądając film „niemal czuło” to co widzieli. Gratuluję im wyobraźni, ja niestety tego nie czułem. Jednak pomimo tego uważam film Toma Tykwera za udany.

Historia wyalienowanego mordercy obdarzonego ponadprzeciętnym węchem jest na tyle oryginalna, że ogląda się ja z zaciekawieniem. Seans co prawda do krótkich się nie zalicza – trwa prawie dwie i pół godziny – ale warto ten czas „Pachnidle” poświęcić. Dzięki temu, że film jest tak długi akcja nie gna do przodu jak oszalała. I jest to niewątpliwie zaleta, pozwala nam to nie tylko lepiej poznawać naszego mordercę, ale też umożliwia nam pełne wczucie się w klimat filmu.

Co więcej klimat (ale nie zapach) doskonale oddają świetne zdjęcia. Przyznam szczerze, że naiwnie wierzyłem, że poczuję te zapachy, które czuł Jan Baptysta Grenouille. Niestety, moja wyobraźnia mi na to nie pozwoliła, jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – zamiast uczty dla nosa dostałem ucztę dla oka.

W czasach, gdy stworzenie czegokolwiek oryginalnego graniczy z cudem „Pachnidło” zdecydowanie się wyróżnia. Historia którą oferuje najnowszy film Toma Tykwera została ukazana po raz pierwszy. Zapewne w niedalekiej przyszłości doczekamy się jej remake’u, dlatego pozostaje nam mieć nadzieję, że do tego czasu ktoś wymyśli coś takiego jak kino zapachowe. Gdyby „Pachnidło” w takim kinie się pojawiło na pewno zostało by okrzyknięte arcydziełem. Tak jest tylko bardzo dobrym filmem, ze świetnymi zdjęciami i aktorstwem na wysokim poziomie.

 

Premiera miesiąca:

Premiera miesiąca
Tytuł: 'Wszystko, co kocham'

premiera: 15.01.2010


gatunek: dramat

reżyseria: Jacek Borcuch

scenariusz: Jacek Borcuch

obsada: Olga Frycz, Andrzej Chyra, Mateusz Kościukiewicz, Katarzyna Herman