Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie 2009. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie 2009. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 stycznia 2010

Srebrne Kadry 2010 – wybierz najlepszych i wygraj nagrody!

Staje się to już tradycją, iż na początku każdego roku, między rozdaniem Złotych Globów, a Oscarów, na portalu kinomaniaki.com gości plebiscyt Srebrne Kadry, którego celem jest wyłonienie najlepszych filmów które na nasze ekrany weszły w roku minionym. Ja już po raz drugi mam przyjemność współgościć go na swoim blogu. W odróżnieniu do roku minionego, w tym wybierając najlepsze filmy minionych dwunastu miesięcy, możecie wygrać nagrody, w postaci filmów dvd! Aby wziąć udział w losowaniu wystarczy po prostu oddać swoje typy na Waszych faworytów!

Poniżej znajdziecie listę filmów nominowanych w 9 kategoriach. Głosować można przesyłając na adres pawel.kapitanczyk@gmail.com maksymalnie po 3 typy w każdej kategorii, uporządkowane od najlepszego. Pierwsze miejsce premiowane jest trzema punktami, drugie dwoma, a trzecie jednym. W każdej kategorii zwycięży ten film (osoba), która zgromadzi największą ilość punktów. Na głosy czekam do dnia 7 lutego 2009, do godziny 23.59.

Oto nominowani:
[kolejność losowa]

FILM
„Zapaśnik”
„Dystrykt 9”
„Bękarty wojny”
„Gran Torino”
„Avatar”

FILM POLSKI
„Rewers”
„Tatarak”
„Drzazgi”
„Dom zły”
„Galerianki”

REŻYSER
James Cameron („Avatar”)
Darren Aronofsky („Zapaśnik”)
Clint Eastwood („Gran Torino:)
Quentin Tarantino („Bękarty wojny”)
Ron Howard („Frost/Nixon”)

AKTOR
Mickey Rourke („Zapaśnik")
Clint Eastwood („Gran Torino")
Brad Pitt („Bękarty wojny")
Sean Penn („Obywatel Milk")
Will Smith („Siedem dusz")

AKTORKA
Meryl Streep („Wątpliwość”)
Marisa Tomei („Zapaśnik”)
Agata Buzek („Rewers”)
Zooey Deschanel („500 dni miłości”)
Kate Winslet („Lektor”)

SCENARIUSZ
Neill Blomkamp, Terri Tatchell („Dystrykt 9”)
Quentin Tarantino („Bękart wojny”)
Nick Schenk („Gran Torino”)
Peter Morgan („Frost/Nixon”)
Robert D. Siegel („Zapaśnik”)

ZDJĘCIA
Anthony Dod Mantle („Slumdog. Milioner z ulicy”)
Mauro Fiore („Avatar”)
Ben Seresin („Transformers: Zemsta upadłych”)
Maryse Alberti, Matthew Libatique („Zapaśnik”)
Robert Richardson („Bękarty wojny”)

MUZYKA
„Slumdog. Milioner z ulicy”
„Solista”
„Avatar”
„500 dni miłości”
„Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”

FILM ANIMOWANY
„Mary i Max”
„Avatar”
„9”
„Odlot”
„Walc z Baszirem”

Ogłoszenie zwycięzców w poszczególnych kategoriach, jak również osób nagrodzonych filmami będzie miało miejsce 8 lutego 2010. Ponadto, osoby które wygrają filmy zostaną o tym poinformowane drogą mailową.

Jeśli również chciałbyś umieścić notkę dotyczącą Srebrnych Kadrów na swoim blogu nie ma problemu, możesz to zrobić! W zamian możesz liczyć na linka na stronie głównej kinomaniaki.com. Szczegóły pod adresem mailowym: pawel.kapitanczyk@gmail.com

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Filmowe podsumowanie roku 2009, cz. 3

Czyli najlepsi z najlepszych. Jeden ranking, ten absolutnie najważniejszy. Dziesięć filmów, które w minionym roku zrobiły na mnie największe wrażenie. Ale zanim je przedstawię, kilka statystyk, odnośnie tego, co w całym 2009 roku widziałem.

Liczba obejrzanych filmów: 121
Średnia ocena: 6,14/10
Filmy ocenione na 10: Once
Filmy ocenione na 1: Tulpan
Najczęściej pojawiająca się ocena: 6 (30 filmów).

To tylko kilka statystyk, które potwierdzają moją tezę, że miniony rok pod względem produkcji filmowych był raczej przeciętny. A jeśli porównywać go z poprzednim, gdzie mogliśmy oglądać na ekranach kin genialne Once, Pozwól mi wejść, Sierociniec, Mrocznego rycerza, XXY, czy Wall.E wydaje się wręcz mizerny. Ale nie zmienia to faktu, że kilka perełek w tym roku na ekranach naszych kin też się pojawiło. Oto te największe, moim skromnym zdaniem:

  1. Bękarty wojny - absolutny numer jeden. Jedyny film, który mnie prawdziwie zachwycił i w którym nie znalazłem niczego, do czego mógłbym się przyczepić. Quentin Tarantino będąc w najwyższej formie, udowodnił, że świetnie czuje się w każdym gatunku, a lepszego speca od dialogów na świecie nie ma. To jest bingo! Moja ocena 9/10
  2. Gran Torino - bardzo spokojny, ale niezwykle mocny film. Ostatni w aktorskiej karierze Clinta Eastwooda. Jego rola to prawdziwy majstersztyk, jednak nie tylko za nią film dostaje tak wysoką notę. Raczej dlatego, że to coś więcej niż zlepek nic nie znaczących obrazów. To rzecz o tolerancji i o tym, że każdy może się zmienić, tak jak zmienia się świat wokół nas. Moja ocena 9/10
  3. Koralina i tajemnicze drzwi - najlepsza animacja jaką widziałem w minionym roku (chociaż przyznaję się bez bicia, że Odlotu nie widziałem). Magiczna w pewien sposób, stworzona w archaiczny sposób metodą poklatkową jest czymś innym niż wszystkie inne ogry, psy i wiewiórki, które zalewają od jakiegoś czasu nasze kina. Idealna dla małych (chociaż dla najmniejszych może być trochę mroczna), jak i dla dużych. Moja ocena 9/10
  4. Vicky Cristina Barcelona - film który sprawił mi chyba najmilszą niespodziankę w minionym roku. Już zdążyłem przywyknąć, że Woody Allen kręci ostatnio filmy ciężkie, bez polotu, a tu proszę, coś zupełnie innego. To nie tylko rewelacyjna reklamówka Barcelony jako miasta, ani też nie pokaz urody i talentu aktorskiego Scarlett Johanson i Penelope Cruz. To przede wszystkim wspaniale nakreślone postacie, na których opiera się cały film. Moja ocena 8/10
  5. Zapaśnik - Mickey Rourke powraca. Przyznam jednak szczerze, że jego powrót mało mnie interesował, bo to nie aktor mojego pokolenia. W filmie Darena Arronfskyego wypadł jednak rewelacyjnie. Warto obejrzeć chociażby dlatego, że to najlepiej zakończony film, jaki widziałem. Moja ocena 8/10
  6. Frost/Nixon - czy film który nie tylko jest przegadany, ale którego zakończenie znamy może trzymać w napięciu? Frost/Nixon pokazuje, że może. Jest to rekonstrukcja wywiadu redaktora Frosta z prezydentem Nixonem, w którym Nixon przyznał się do afery Watergate. Interesujące, chociaż trochę mało ważne dla przeciętnego Polaka. Moja ocena 8/10
  7. Tatarak - sam się sobie dziwię, że ten film jest tak wysoko. Ale to głównie za sprawą monologów Krystyny Jandy. One zasługują na miano arcydzieła. Pozostałe części filmu wypadają różnie. Część stricte filmowa jest średniakiem, część pseudo-dokumentalna jest żałosna, bo reżyserowana. Ale ogółem jest nieźle. Moja ocena 8/10
  8. Zabić sędziego - gdyby nie to, że jedną z moich miłości jest football, tego filmu by tu nie było. Ostrzegam więc, że osoby które uważają, że piłka nożna to sport w którym 22 facetów biega za jedną piłką powinny się od tego dzieła trzymać z daleka. Pozostałych ten dokument może zainteresuje, bo opowiada pracy sędziów podczas EURO 2008. Więcej nie zdradzam, wkrótce recenzja ;) Moja ocena 8/10
  9. Wojna polsko-ruska - film który mnie zmiótł. Dlaczego więc jest dopiero na 9 miejscu? Ano dlatego, że zmiótł mnie do tego stopnia, że miałem problem z jego jednoznaczną oceną. Równie dobrze mogłem mu dać 10, jak i 1. Bo to dzieło odbierać można różnie. Jednak jednego z najważniejszych filmów mijającego roku nie wypada oceniać nisko, tym bardziej, jeśli ma tak znakomity scenariusz i aktorów. Moja ocena 7/10
  10. Człowiek na linie - Man on Wire - drugi dokument w zestawieniu! Tym razem o prawdziwej pasji i dążeniu do spełnienia marzeń. Rzecz o facecie, który przeszedł na linie między wieżami World Trade Center. Prawdzie inspirujące kino. Moja ocena 7/10.
Oczywiście jak co roku znalazły się filmy, które miały potencjał na znalezienie się w tym rankingu, ale mi zabrakło czasu (a ostatnio sprzętu), aby je zobaczyć. Oto tytuły, które mogły w tym zestawieniu zamieszać:
Antychryst, Wrogowie publiczni, Dystrykt 9, Odlot, Rewers, Biała wstążka, Królik po berlińsku, Avatar.
Jednak nic straconego, jeśli naprawdę te filmy będą godne uwagi, to bez wątpienia za rok, przy kolejnym podsumowaniu o nich wspomnę.

Na zakończenie wszystkim czytelnikom, życzę aby najlepszy film jaki widzieli w 2009 roku był gorszy od najgorszego, jaki zobaczą w roku 2010 ;)

Pozdrawiam noworocznie,
Pawcio

wtorek, 22 grudnia 2009

Filmowe podsumowanie roku, cz. 2

Kolejna, druga część podsumowania. Tym razem będzie milej, bo zostawiam już w spokoju filmy, które mi się nie podobały. W tej i w następnej części już tylko same pozytywy. Dzisiaj skupiam się na filmach, które ja obejrzałem w roku 2009, a które premierę miały wcześniej. Tak więc poniższe rankingi są wybitnie moim podsumowaniem roku (bo przecież nie każdy musiał oglądać to co ja). A w nich znajdziecie po pięć filmów z dwóch kategorii - najlepsze filmy jakie widziałem i największe pozytywne niespodzianki w 2009. Filmy, które swoją premierę miały w mijającym powoli roku, a łapałyby się do powyższych kategorii oczywiście pojawią się w części trzeciej, tej najważniejszej. Ona w styczniu a póki co zapraszam do zapoznania się z tą listą.

NAJWIĘKSZE NIESPODZIANKI*
  1. Step Up 2 (2008) - Ja na prawdę uważam ten film za udany! Owszem, aktorsko leży, ale przecież nie o to chodziło. Sceny taneczne biją na głowę to co widzieliśmy do tej pory we wszystkich You Can Danceach, a w dodatku główny wątek miłosny jest bardziej znośny niż w części pierwszej. Moja ocena: 4,5/6
  2. Transformers (2007) - Zastanawiałem się długo na czym polega fenomen tego filmu. Przecież sama Megan Fox nie zapewniłaby takich wpływów, poza tym co fajnego może być w filmie o zabawkach? Teraz już wiem - pędząca do przodu akcja i genialne efekty specjalne. Moja ocena 4,5/6
  3. Sen Kasandry (2007) - Do Woodyego Allena miałem swego rodzaju uraz. A przynajmniej do jego filmów kręconych na Wyspach Brytyjskich. Wszystkie one były jakieś przyciężkawe i ospałe. Pod tym względem Sen Kasandry jest podobny do chociażby Wszystko gra. Jego wyższość polega jednak na scenariuszu, który jest małym arcydziełem.
  4. Obywatel Kane (1941) - Właściwie ten film łapałby się do rankingu o klasyce. Obejrzałem go jednak dopiero przedwczoraj ;) Do filmów czarno-białych zawsze podchodzę z dystansem, tak więc łatwiej im mnie zaskoczyć. Obywatel Kane swoją szansę wykorzystał, głównie za sprawą ciekawej historii. Moja ocena: 4,5/6
  5. Dla Ciebie i Ognia (2008) - Polska produkcja amatorska, pewnie większość z Was pierwsze o niej słyszy. Pierwsza połowa filmu w kategorii thriller wypada rewelacyjnie. Szkoda tylko, że im bliżej rozwiązania zagadki, tym gorzej, a pomysły autorów są co raz bardziej absurdalne. Moja ocena: 4/6
NAJLEPSZE FILMY, JAKIE WIDZIAŁEM W ROKU 2009*
  1. Once (2006) - Przyznam się szczerze, że ten ranking powstał w dużej mierze po to, żeby polecić Wam ten film. Piękna historia (co z tego, że w zasadzie o niczym), z genialną muzyką. Widziałem go już jakieś 10 miesięcy temu, a nadal nie umiem o nim nic mądrego napisać. Po prostu go obejrzyjcie. Moja ocena: 6/6
  2. Pozwól mi wejść (2008) - Wbrew temu, co głoszą wszelkiej maści opisy - to nie jest horror. Jest to dramat z krwi i kości. Chłodna fińska opowieść o miłości wampira i chłopca. Co w niej jest takiego fascynującego? Klimat gęstszy niż mgła w Silent Hill. Moja ocena: 5,5/6
  3. Zakochany Paryż (2006) - Bo miłość nie jedno ma imię. Raz jest zabawnie, innym razem smutno. Zbiór krótkich nowelek o Paryżu. Każdy znajdzie coś dla siebie, nie ma innej możliwości. Moja ocena: 5/6
  4. Porachunki (1998) - Bardzo udany film, zakręcona intryga, jeśli tak wyglądają wszystkie filmy Guya Ritchiego, to ja go lubię. PS. Sprawdźcie jak brzmi tytuł oryginalny ;) Moja ocena: 5/6
  5. Hawaje, Oslo (2004) - Lubię tego typu filmy. Mamy kilku bohaterów, ich historie się przeplatają, na ogół na końcu jest jeszcze interesująca pointa. Patent niby prosty, ale nie każdemy się udje. W Hawajach, Oslo się udało. Moja ocena: 5/6

Na tym kończę podsumowania na ten rok. Kolejne dopiero w styczniu. Ale już pojutrze przegląd świątecznej ramówki, na który oczywiście zapraszam :)

_____
* - data premiery w Polsce przed rokiem 2009

niedziela, 13 grudnia 2009

Filmowe podsumowanie roku, cz. 1

Przez ostatnie dwa lata filmowe podsumowanie roku na moim blogu pojawiało się w jednej notce. Wyglądało to różnie, raz było za dużo wszystkiego i wkradł się przez to chaos, w zeszłym roku podsumowanie było klarowne, ale za to ja nie czułem się spełniony, bo nie napisałem o wszystkim, o czym chciałem. W tym roku postanowiłem obie metody połączyć i zrobić klarowne podsumowanie, w którym napiszę o wszystkim, o czym chcę, ale w trzech odsłonach. Pierwsza już dziś. A w niej przegląd klasyki, którą dane mi było obejrzeć w tym roku oraz filmy, które najbardziej mnie zawiodły.

KLASYKA

Każdego roku staram się obejrzeć jakieś filmy, które każdy szanujący się kinoman znać powinien. W tym jestem szczególnie zadowolony - udało mi się obejrzeć kilka absolutnych evergreenów. Inna sprawa, że nie zawsze zachwyt nad konkretnymi dziełami rozumiem. W rankingu pominąłem filmy z przed roku 1990. Filmy uporządkowane w kolejności oglądania.

Ojciec chrzestny (1972) - Numer jeden w rankingu filmwebu, numer dwa w rankingu imdb. Nie znać tego filmu to wstyd, sam się sobie dziwię, że dopiero w tym roku po niego sięgnąłem. Przyznam jednak szczerze, że nie zmiótł mnie z krzesła. Jak na kino gangsterskie był bardzo spokojny, zabrakło mi w nim akcji. Ale i tak potrafił wciągnąć i zafascynować. Moja ocena: 5/6

Przeminęło z wiatrem (1939) - Jedna z milszych niespodzianek AD 2009. Chyba każdy słyszał o tym filmie. Słyszeć to jedno, a być świadomym jego długości i roku produkcji to drugie. Obie rzeczy mnie przeraziły - film z 1939 trwający prawie 4 godziny. To nie wróżyło niczego dobrego. A jednak, okazało się, że już wtedy potrafiono kręcić filmy z epickim rozmachem, wzbogacone w dodatku całkiem przyzwoitą historią. Moja ocena 4,5/6

Człowiek słoń (1980) - Właściwie, ten film równie dobrze nadawałby się do poniższego rankingu, na największy zawód. Oglądałem go na trzy razy, a to zdarza mi się rzadko, bo też rzadko nie mogę czegoś tak bardzo strawić. Za bardzo uwierzyłem nazwisku Davida Lyncha i opiniom, że to jego najlepszy film. To jego najnormalniejszy film. A to co normalne i zrozumiałe nie zawsze jest najlepsze. Poza tym za bardzo raziło mnie oczywiste przesłanie. Moja ocena 3-/6

Koszmar z ulicy Wiązów (1984) oraz Koszmar z ulicy Wiązów 2: Zemsta Freddy'ego (1985) - Grzechem byłoby mieć boks z całą serią 'Koszmaru' i go nie ruszyć. Póki co widziałem tylko dwie części sagi o legendarnym Freddym Krugerze. Jak najbardziej spełniły moje oczekiwania. Dzisiaj co prawda więcej scen bawi niż straszy, ale nie zmienia to faktu, że ogląda się całość nad wyraz przyjemnie. Moja ocena 4,5/6

Człowiek z blizną (1983) - Jeśli chodzi o kino gangsterskie - mój ulubiony film. Dopiero w tym roku odkryłem, że podobieństwo plakatów Człowieka z blizną i American Gangster wcale nie jest przypadkowe. Klimat obu filmów jest podobny, możemy poczuć, jakbyśmy sami poruszali się po świecie bohaterów. Pomimo podobnej oceny zdecydowanie wolę Scareface od Godfather. Moja ocena 5/6

Ojciec chrzestny 2 (1974) - Największe nieporozumienie AD 2009. Nie pojmuję tego, jak ten film może być tak wysoko we wszelkiej maści rankingach, jak można stawiać go wyżej niż część pierwszą. Broni się co prawda aktorsko, ale sam scenariusz jest niepotrzebnie rozciągnięty i w dodatku koncept porównywania dwóch ojców chrzestnych do mnie nie trafia. Wieje nudą. Moja ocena 3=/6

ZAWODY

Kilka filmów, które mnie zawiodły pojawiło się już wyżej. Pozostałe tutaj. Ranking jest jakby dwuczęściowy - pierwsza szóstka to filmy, które swoją polską premierę miały w 2009 roku, ostatnia czwórka to te, które premierę miały wcześniej. Im film wyżej w swojej części rankingu, tym większy sprawił mi zawód.

  1. Tulpan (2008) - Dla mnie to gówno udające diament. Ktoś wpadł na genialny pomysł - pojedziemy na step, pokręcimy trochę ludzi, trochę krajobrazów i wyjdzie arcydzieło, którego pewnie nikt nie zrozumie, każdy będzie interpretował inaczej, ale będą się zachwycać. Ja się nie zachwycam. Emocji prawie nie ma, step jest nudny, a w dodatku wygląda to jak kazachski Big Brother. Moja ocena 1/6
  2. Gomorra (2008) - Być może ja nie mam szczęścia do kina gangsterskiego, albo po prostu go nie rozumiem. Dostrzegam za to pewne podobieństwo do Tulapana - tu też ktoś próbował zrobić coś w stylu reality show, tym razem mafijnego. I stąd mamy wrażenie, jakby kamerzysta snuł się bez celu wśród mafiosów, z grubsza niczym nie różniących się od dresów z pod bloku. Z kamerą wśród zwierząt? Wolę discovery. Moja ocena: 2/6
  3. Milczenie Lorny (2008) - Film sam w sobie tragiczny nie jest. Mój problem z nim polegał na tym, że miałem wobec niego zbyt wielkie oczekiwania, stąd też zawód spory. Być może nie do końca odpowiada mi stylistyka filmów braci Dardenne, bo podobny problem miałem z ich Dzieckiem. Na plus można zaliczyć na pewno to, że losy głównej bohaterki nie są nam obojętne. Przynajmniej do czasu, gdy autorzy nie zaczęli kombinować i wymyślili całkiem nierealne zakończenie. Moja ocena 3/6
  4. Harry Potter i Książę Półkrwi (2009) - Nie rozumiem zachwytów nad tym filmem. Dla mnie za dużo było tam miziania się, za mało magii. Scena z różdżkami na końcu przelała czarę goryczy. Najgorszy Potter, jakiego widziałem. Moja ocena 3/6
  5. Madagascar 2 (2008) - Kolejna ofiara zbyt wygórowanych oczekiwań. Sam w sobie jest znośny, chwilami nawet zabawny. Ale na pewno nie lepszy od pierwszej odsłony. Moja ocena 3/6
  6. Coco Chanel (2009) - Spodziewałem się fascynującej historii o życiu najsłynniejszej projektantki świata. Otrzymałem opowieść o jej miłościach. Nudne to i schematyczne, ale da się oglądać bez boleśnie. Moja ocena 2,5/6
  7. Nieodwracalne (2002) - Zdecydowanie przereklamowany film. Widać, żeby było o filmie głośno wystarczy wstawić stosunkowo ostrą scenę gwałtu, a jak odwróci się kolejność wydarzeń, to w dodatku połowa widzów okrzyknie go arcydziełem. Do mnie ten koncept nie trafił. Moja ocena 2/6
  8. Kung Fu Panda (2008) - Aż wierzyć mi się nie chce, że to jedna z najlepszych animacji ubiegłego roku. Dla mnie była nudna i w ogóle niezabawna. Wall.E pobił pandę, tak jak Pudzianowski niedawno Najmana. Moja ocena 2/6
  9. Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia (2008) - Film o kobiecie która zamiast uszczęśliwiać irytowała. Nazwijcie mnie zgredem, ponurakiem, jak chcecie. Ale na prawdę nie widzę nic zabawnego w tym, że główna bohaterka uparcie usiłuje jeździć w szpilkach, mimo że jej instruktor jej to odradza. Moja ocena 2,5/6
  10. Tajne przez poufne (2008) - Nie będę śmiał się z filmu, tylko dlatego, że reżyserują go Coenowie. Humor do mnie nie trafił, za to aktorsko wyszło rewelacyjnie. Problem w tym, że to za mało, jak na film sygnowany takimi nazwiskami. Moja ocena 4/6

Tyle w tym tygodniu. Kolejną część podsumowania postaram się zamieścić jakoś w przyszły weekend. Aczkolwiek nie gwarantuję niczego, ponieważ mój komputer odmówił posłuszeństwa, więc muszę sobie radzić inaczej.
 

Premiera miesiąca:

Premiera miesiąca
Tytuł: 'Wszystko, co kocham'

premiera: 15.01.2010


gatunek: dramat

reżyseria: Jacek Borcuch

scenariusz: Jacek Borcuch

obsada: Olga Frycz, Andrzej Chyra, Mateusz Kościukiewicz, Katarzyna Herman